» » Słowacki Raj na Ziemi za przyzwoleniem czeskiego Pradziada

Słowacki Raj na Ziemi za przyzwoleniem czeskiego Pradziada

Jazda przez północną Słowację zawsze nam się dobrze kojarzy, bo serwuje gładkie, leśne i przyjemnie falujące drogi z wyłaniającym się co jakiś czas widokiem Tatr. A jeszcze kiedy naszym celem jest raj, Słowacki Raj, ciężko wymarzyć sobie lepszy cel podróży! W samym sercu Narodowego Parku czeka na nas urokliwa chatka, z której każdy szlak prowadzi w przyrodnicze zakątki nie tylko malowniczymi ścieżkami, ale też krętymi schodkami lub drabinkami przykutymi do skał tuż nad rwącą rzeką. Romantyzm tego miejsca przeplata się więc z podniesioną adrenaliną, ale wszystkie lęki da się oswoić w obliczu kojących kolorów, zapachów i dźwięków tego najpiękniejszego skalnego miasta w Słowacji. 

 

Pradziad rządzi

Startując z Dolnego Śląska na Słowację robimy wszystko żeby trzymać się jak najbardziej gór. Bo wtedy wiadomo – widokowo, dobre powietrze i od razu lepiej się jedzie. Kierujemy się najpierw na Czechy, gdzie nie omieszkamy odwiedzić Pradziada. Pradziad króluje w Sudetach Wschodnich na wysokości 1 492 m.n.p.m. Już z oddali widać sterczącą wieżę, która kojarzy się trochę z czeskim szpikulcem Jasted, ale tu czeka na nas nieco inna bajka. Zamiast gołego Marsjanina, na szczycie wita nas posąg siwego starca, czyli Pradziada, Ducha Gór, stwórcy tego szczytu, strażnika podniebnych przestrzeni i sędziego praworządności okolicznych mieszkańców i turystów. O samej górze nazwanej jego imieniem krąży sporo legend. Jak na przykład ta o starym Jakubie, jego psie i owcach.

Na sam szczyt nie wjedziemy motocyklem, jakieś 20 minut od szczytu zaparkujemy pod restauracją u jego podnóża. Wcześniej natomiast kupujemy bilet wjazdowy za 50 KC (100 KC samochód). W barze lub hotelu można poprosić o przechowanie kasków. Chyba, że przybędziemy już o zmierzchu, tak jak nam to się zdarzyło. Wtedy co najwyżej zaproponują nam ukrycie kasków w korytarzu restauracji za skrzynkami piwa i miotłami… I potem, wspinając się pod górę, sama się sobie dziwię, że na to przystaliśmy. Zwłaszcza, że akurat wyposażyliśmy się w nowe hełmy od Caberga. Brak kasków po powrocie ze szczytu nieźle by nas załatwił, ale nasz los spoczął teraz w rękach Pradziada, który przecież czuwa. ;)

Z tarasu widokowego przy dobrej widoczności dostrzeżemy Śnieżkę na zachodzie i Tatry na wschodzie, a na południu Masyw Schneeberga Alp austriackich.

Droga na Pradziad
Droga wiodąca na szczyt Góry Pradziad w Czechach
Zachód słońca na Pradzad
Punkt widokowy przy drodze na Pradziad

Pradziad jest dla nas łaskawy. W końcu kolega Radek oddał mu hołd na szczycie, nie śmieciliśmy i nie płoszyliśmy zwierzyny. Kaski grzecznie czekają w swoim kącie. Możemy spokojnie wracać na czeski camping, by o świcie ruszyć dalej, z powrotem na Polskę, po przyjaciół z Bielsko-Białej.

 

Zbunkrowane śniadanie

Jednym z najbardziej docenianych przez nas aspektów motocyklowych wojaży jest możliwość zatrzymania się w jakimkolwiek chcemy miejscu na spożycie śniadania czy kubek herbaty z termosu. Uwielbiamy jeść w plenerze. Wbrew pozorom jednak znalezienie odpowiedniej miejscówki nie zawsze jest takie łatwe. Przy drogach w tej części Europy (póki co) rzadko trafia się na ładne parkingi. Kiedy więc głód przyciśnie, a droga nie urzeka, zjeżdżamy w jakieś polne szutry lub mniejsze alejki. I czasem wtedy przypadkowo trafiamy w miejsca nietypowe, tajemnicze, historyczne.

Obecność bunkrów na tych czeskich polach widocznych poniżej ujawnia nam się dopiero po dłuższej chwili piknikowania. Ponoć tego typu miejsc jest w Czechach bardzo dużo, w końcu Czesi mocno się zbroili przeciwko Niemcom.

Słodka droga do Raju…

Trzeciego dnia wypadu startujemy z Bielsko-Białej już w poszerzonym składzie. Marcin vel Ozeh po raz kolejny nas nie zawodzi w kwestii planu trasy z Beskidów, tym razem przez Słowację. Prowadzi przez urokliwe wioseczki, a potem standardowo – trzymamy się tych najbardziej krętych i wysokogórskich dróg. Toteż na naszej trasie znalazły się mieściny takie jak: Porąbka, Targanice, Kocierz Moszczanicki, Łękawica, Rychwałd, za Korbielowem przez granicę i na Orawską Półgórę, Żubrochwałę, Namiestów, Szczepanów nad Orawą itd… Wszystko do prześledzenia na mapie na końcu posta.

Im bliżej do Raju, w sielankowych miejscówkach nad rzeką, zaczyna blado migotać nagość wyzwolonych wędrowców, tudzież kolaży, zażywających kąpieli w strumyku z radosnym przygwizdem pod nosem. Jak ten mistrz drugiego planu do wyoczenia poniżej… :)

 

Chatka w sercu lasu

Wynajęliśmy domek w samym Słowackim Raju – coś cudownego. Z dala od miasta, smrodu i hałasu, a równocześnie jedynie 5-10 minut od punktu informacji parku, barów i restauracji. Ze źródłem wody pitnej pod domem. Z wygodnym miejscem ogniskowym, w którym to jedynie legalny płomyk można zapodać w Parku Narodowym. A sama drewniana chatka, wyposażona we wszystko co potrzeba, aby wygodnie funkcjonować. Taką przyjemność można sobie zafundować w całkiem rozsądnej cenie od prywatnego właściciela poprzez serwis airbnb. Im większa grupa, tym taniej.

Chatka w Snizany

 

Tips on travel - LifeWeLove.com Zakwaterowanie w Parku Narodowym oczywiście ma też swoją inną cenę dla motocyklisty. Nie podjedziemy pod sam domek. Musimy zadowolić się miejscem na parkingu przy wjeździe do parku. Co prawda znajduje się ono jakieś 10 minut od chatki, ale nie jest to pomysł aprobowany przez lokalnych. W tych okolicach występuje sporo kradzieży. Motocykl trzeba możliwie bezpiecznie zaparkować w miasteczku Smižany, w którym zrobimy zakupowe zapasy w Tesco i za ok. 5 euro dojedziemy taxi do bram Słowackiego Raju. Nam się udało dogadać z właścicielem domku, który motocykle i sprzęt do nich przygarnął na swoje prywatne podwórko. Wstęp na teren Słowackiego Raju kosztuje 1,5 euro, karnet 3-dniowy jest w cenie 3,5 euro (zniżkowy 1 euro), a 5-dniowy 6 euro (zniżkowy 1,5 euro). Maluszki do 6 roku życia wchodzą za darmo, młodzież do 15 lat oraz osoby powyżej 62 lat zapłacą 0,50 euro.

 

Pitna woda w Słowackim Raju

 

Z chatki już po chwili wędrówki zanurzamy się w rajską, leśną krainę Gór Straceńskich, poprzecinaną wstęgami strumieni i rzek. To właśnie woda nadaje temu miejscu niezwykłego charakteru i dyktuje szlaki. Przez kaniony, paroby, pod grzywami wodospadów wędrujemy kładkami, chwiejnymi mostkami, drabinkami przykutymi do skały. Sielankowość otoczenia nie może nas więc zbytnio rozproszyć, tu każdy krok może być zgubny, zwłaszcza jeśli podłoże jeszcze wilgotne po deszczu. Wszędzie przestrzega się, aby osoby z lękiem wysokości dwa razy przemyślały spacer po tym skalnym drabino-parku, ale my możemy pocieszyć, że nasza koleżanka Martyna, słynąca ze ściśle zamkniętych oczu na wszystkich atrakcjach włoskiej Mirabilandii (podobno jej pierwszy i ostatni lunapark), w Słowackim Parku pięknie pokonała najbardziej adrenalinowe (więc i najciekawsze) szlaki. Stopniowo przezwyciężała lęki lub po prostu nie patrzyła w dół, ale dała radę!

Piękny Słowacki Raj

Przełom Hornadu

Trasa Przełomem Hornadu to jedna z tych flagowych, najpiękniejszych w parku. Ciągnie się na kilkanaście kilometrów wzdłuż wąwozu i potrafi zaskoczyć za każdym zakolem rzeki. Zapomnijmy o monotonnej, uklepanej ścieżce. Tu czeka nas przeprawa przez nurt chwiejnymi mostkami (nawet na kilkanaście metrów nad lustrem wody), kładkami, czy też metalowymi półkami wmocowanymi w strome ściany kanionu. Można się domyśleć, że im młodszy wiek wędrowca, tym większa radocha z takiego linoparku! Tylko tutaj bez siatek – jedynym zabezpieczeniem są łańcuchy, których trzymamy się mocno!

 

Tomaszowski Widok

Podobno Tomášovský výhľad to symbol Słowackiego Raju, najsłynniejszy punkt widokowy, z którego przy dobrej widoczności dostrzec można Tatry. Mi od razu miejsce to skojarzyło się ze skalną półką z Króla Lwa, choć tu zamiast sawanny, wzrok nasz ogarnie zielone fale drzew łagodnie blednące na horyzoncie.

Tomasovsky Vyhlad romantic

Słowacki Raj

Tomaszowski Widok - wspinaczka w Słowackim Raju
Na owej skałce poznaliśmy sympatyczną parę. Dominik Musiałek z Radomia, zajmujący się profesjonalnie fotografią, uwiecznił Jokuszynowe akrobacje swoją wielką lustrzanką i wkrótce wysłał nam świetne fotki – dziękujemy serdecznie i polecamy portfolio Dominika: www.fotograf-radom.pl.

 

Na Tomašovský výhľad można wdrapać się z Čingova (1 godzina), z Spišskich Tomášovców (45 min) lub z dna doliny Hornadu (z rozdroża Pod Tomášovským výhľadom, 50 min).

 

 

Sucha Biała

Suchá Belá według znajomych powinna zostać przemianowana na Mokra Bela. Na długości około 4 km szlak prowadzi wąskim, skalnym wąwozem wzdłuż niesfornego potoku, pomykającego korytem wapiennych skał i efektownymi kaskadami, niejednokrotnie fundując nam prysznic i mokre nawierzchnie do wspinaczki.

Sucha Bela
Fot. Marcin Orzechowski

 

Klastorisko

Dolina Klástorisko jest piękna krajobrazowo, tam krzyżują się główne szlaki w Słowackim Raju i można przenocować lub zwiedzić ruiny XIV-wiecznego klasztoru kartuzów, który obecnie znajduje się pod opieką archeologów.

Klastorisko
Rzeźba na polanie Klasztorisko, w północnej części Słowackiego Raju. W średniowieczu powstała tu osada zakonna. Fot. Marcin Orzechowski

 

Trzy dni w Słowackim Raju to wystarczająco, aby trochę się rozchodzić i zasmakować piękna dzikiej przyrody, przezwyciężyć swoje lęki wisząc nad wodospadem na metalowych drabinkach, nacieszyć nocnym ogniskiem wśród zapachu lasu, spróbować czeskich specjałów w schroniskach i restauracjach, ale jest to stanowczo za mało, aby poznać wszystkie skarby tej krainy.

 

Inne atrakcje warte uwagi na terenie lub w okolicy Słowackiego Raju to:

  • Sokola (Sokolia) Dolina – kolejna malownicza i emocjonująca, chwilami niebezpieczna trasa wapiennym wąwozem Ksytel. Przejście cieśniawą jest jednokierunkowe, można iść tylko pod prąd strumienia!
  • Havrania Skała – pionowa skała, jedno z najwyższych wzniesień Parku (1 156 m n. p. m.) to popularny punkt widokowy na całą okolicę, po drodze zwiedzić możemy jaskinie. Szczyt łatwo dostępny ze Strateny.
  • Wielki Sokół (Vel’ký Sokol) – według niektórych najpiękniejsza krasowa dolina w Słowackim Raju. Ma charakter długiego, stromego wąwozu zakończonego jarem. Perełka znajduje się na północno-zachodnim skraju parku.
  • Piecki (Piecky) – wapienny wąwóz znajduje się powyżej Wielkiego Sokoła, przejście jest tylko jednokierunkowe, w górę potoku, po drodze podziwiamy wspaniałe wodospady, których wzburzona woda utworzyła zagłębienia w formie pieca, od których wywodzi się nazwa wąwozu.
  • Dobszyńska Jaskinia Lodowa (Dobšinská l’adová jaskyňa) – unikat na skalę światową, od 2 000 r. wpisana na listę światowego dziedzictwa przyrody UNESCO. Położona jest na południowo-zachodnim krańcu Parku Narodowego Raj Słowacki w dolinie rzeki Hnilec. Zwiedzanie w cenie 8 euro i 4 euro za dzieci.
  • Palcmańska Masza (Palcmanská Maša) – jezioro w południowej części Parku powstałe na skutek spiętrzenia rzeki Hnilec, w malowniczym otoczeniu, miejsce połowu ryb i uprawiania sportów wodnych, przy nim kurort w Dedlinky.

 

Spisky Hrad

Trasę powrotną rozbijamy na dwa dni, aby było nadal niespiesznie, ciekawie, jeszcze z jakąś turystyczną perłą po drodze. Nie możemy więc zignorować Zamku Spiski, właściwie całego zabytkowego kompleksu zamkowego z przełomu XI i XII wieku. Zaliczany on jest do największych tego typu w środkowej Europie, w końcu zajmuje ponad 4 hektary.

Modeka Magellanic

Zamek Spiski

Zamek Spiski

Zamek Spiski

 

 

Wąwóz Maniński – słynna trasa Słowacji

Wracając przez Słowację nie możemy sobie odmówić jednej z najciekawszych tras w tym kraju. Resztki baterii w kamerce uwieczniają przejazd słynnym Wąwozem Manińskim (Manínska Tiesňava), który ma długość 4 km. Wiele to nie jest, połyka się szybko, więc radocha krótka, ale jak w Alpy daleko to i taki kąsek cieszy. Wąską dolinę Potoku Manińskiego otaczają strome ściany wapienne, miejscami wysokie na 400 m. W najciaśniejszym przesmyku ledwo mieści się autobus. Teren bogaty w fantazyjne formy skalne. Zimą po zboczach potrafią stoczyć się lawiny, odcinając na kilka dni od świata wyżej położone wioski.

Wąwóz Maniński to znane miejsce turystyczne na Słowacji, przyciąga entuzjastów wspinaczki, pieszych wędrówek oraz kolarstwa. No i motocyklistów, którzy nawet dla tych 4 kilometrów z pewnością wytyczą trasę, która przebiegnie przez Góry Sulowskie. Z naszą mapą sprawa ułatwiona!

Mapa do Raju

Jeśli tak jak my, lubicie przeplatać motocyklową jazdę przyzwoitym marszem w pięknej okolicy lub po prostu chcecie odpocząć przy ognisku wśród śpiewu ptaków i zieleni, Słowacki Raj to kierunek dla Was. A nawet jeśli niebiański stan serwuje Wam tylko i wyłącznie jazda, trasy w północnej Słowacji Was nie zawiodą. Poniżej ujawniamy mapę do Raju, grzechem by było nie skorzystać! ;)

Eksportuj jako KML dla Google Earth/Google Maps
Trasa na Słowacki Raj

ładowanie mapy - proszę czekać...

| km
Pradziad: 50.083611, 17.231389
Słowacki Raj: 48.944630, 20.461693
Zamek Spisky Hrad: 48.999471, 20.767512
Wąwóz Maniński: 49.138589, 18.501238
marker icon
Pradziad
Praděd, Malá Morávka, Czech Republic
marker icon
Słowacki Raj
Słowacki Raj, Stratená, Słowacja
marker icon
Zamek Spisky Hrad
Spiš Castle, Żehra, Słowacja
marker icon
Wąwóz Maniński
Manínska úžina, Powaska Bystrzyca, Słowacja

 

Dowiaduj się pierwszy / pierwsza o nowych postach, poradnikach i mapach tras :)

newsletter icon

 

Share
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Obserwuj Liwia:
Maluje obrazem i słowem. Odnajduje radość zarówno w dalekiej podróży "za horyzont" jak i oswojonej codzienności, na którą spogląda przez swój barwny kalejdoskop. Inspirują ją piękno przyrody i historie splecione strumieniem prawdziwych emocji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *