» » Bieszczady motocyklem przez Beskidy Wschodnie – tam dokąd serce chce wracać

Bieszczady motocyklem przez Beskidy Wschodnie – tam dokąd serce chce wracać

Ocean łagodnych gór aż po horyzont w coraz bledszym odcieniu niebieskiego. Złotą grzywą falujące połoniny, porozrzucane skalne wysepki, pola jagód i borówek, przemykające przez trawę lisy i zaskrońce, maleńkie jaszczurki wygrzewające się na pniakach, ścieżki pod kopułą długowiecznych buków… Ludzie serdeczni i rozpromienieni pozdrawiają na szlaku: “Dzień dobry!”. Jacyś tacy wyjątkowo niespieszni, otwarci, szczęśliwi. Na drogach też wolniej, bo przecież niedźwiedzie, wilki i rysie. Każda trasa jakby dedykowana bikersom. Tyle dotknęliśmy w tych naszych polskich, pięknie dzikich Bieszczadach!

Połonina Caryńska

 

Info o wyprawie motocyklem w Bieszczady

Przebieg trasy 2 kraje: Polska i Słowacja, głównie eksplorując południowo-wschodnią cześć Polski, Beskidy Wschodnie (Pieniny, Beskid Niski) i Bieszczady w Karpatach, powrót przez Kraków i Mosznę
Czas wyprawy 10 dni: 29 sierpnia – 7 września 2014r.
Długość trasy ok. 1 500 km
Łączny koszt na 2 os. ok. 1 200 zł (w tym paliwo i noclegi)
Noclegi prywatne pokoje, agroturystyki

 

Eksportuj jako KML dla Google Earth/Google Maps
Mapa wyprawy do Bieszczad

ładowanie mapy - proszę czekać...

| km
Świetne miejsce z widokiem na zamek w Niedzicy: 49.430956, 20.301790
Trzy Korony (Pieniny): 49.398686, 20.412598
Punkt widokowy w Lutowiskach: 49.256854, 22.704320
Bieszczadzka Przystań Motocyklowa: 49.306825, 22.673206
Przełęcz Klekociny (864 m n.p.m.): 49.632701, 19.480476
Zapora w Solinie: 49.395223, 22.453694
Urokliwe miejsce na brzegu Jeziora Solińskiego: 49.340168, 22.440219
Muzeum Beksińskiego: 49.562105, 22.209034
Bar Siekierezada: 49.209981, 22.329439
Miasteczko Biecz: 49.735540, 21.263310
marker icon
Świetne miejsce z widokiem na zamek w Niedzicy
Niedzica, Poland
marker icon
Trzy Korony (Pieniny)
Niedzica, Poland
marker icon
Punkt widokowy w Lutowiskach
Lutowiska, Polska
marker icon
Bieszczadzka Przystań Motocyklowa
Bieszczadzka Przystań Motocyklowa, Czarna Górna, Polska
marker icon
Przełęcz Klekociny (864 m n.p.m.)
Klekociny, Koszarawa, Polska
marker icon
Zapora w Solinie
Jezioro Solińskie, Polska
marker icon
Urokliwe miejsce na brzegu Jeziora Solińskiego
Jezioro Solińskie, Polska
marker icon
Muzeum Beksińskiego
Sanok, Polska
marker icon
Bar Siekierezada
Siekierezada, Cisna, Polska
marker icon
Miasteczko Biecz
Biecz, Polska

Najpiękniejsza trasa motocyklowa z Bielsko-Białej do Niedzicy

Nie ma to jak jazda z lokalnymi motocyklistami. Tylko tacy znają naprawdę świetne drogi, dróżki i ścieżyny, które przemierza się w zachwycie. Nasi drodzy kompani bałkańskiej podróży, Marcin i Martyna z Bielsko-Białej, właśnie taką drogę nam pokazali, udowadniając po raz kolejny, że w Polsce jest wiele motocyklowych tras, które dostarczają ogrom radości, choć nie zawsze są łatwe do “wytropienia” w nawigacji, czy nawet z pomocą standardowych map. Obowiązkowo podzielimy się szczegółami na temat tej trasy wkrótce w naszej sekcji Trasy motocyklowe, ale póki co można prześledzić ją również na załączonej wyżej mapce.

Trasa motocyklowa w Małopolsce
Przełęcz Klekociny, 864 m n. p. m.

Trasa motocyklowa na Śląsku koło Bielsko -Białej

 

Motocyklem w Bieszczady
Piękny brzozowy gaj wokół brzegów Jeziora Solińskiego.
Jezioro Solińskie
Jadąc nad Jezioro Solińskie, które jest zbiornikiem zaporowym, mija się wiele miejsc campingowych. Nad samym jego brzegiem można jednak znaleźć kameralne zakątki, gdzie ciszą i widokiem rozkoszują się wędkarze, rozbici pod namiotem na dziko.

Demony Beksińskiego na zamku

Zdzisław Beksiński, dla wielu polski mistrz sztuki współczesnej, z Sanokiem związany był od urodzenia. Nie dziwi, że to właśnie tam, w dobudowanym skrzydle sanockiego zamku, znajduje się jego galeria, z największą dostępną ekspozycją liczącą łącznie około 600 grafik, obrazów, fotografii i rzeźb. Wybitnych, ale pełnych ciemności i rozpaczy. On sam mówił, że śmierć i przemijanie stymulują i inspirują go najbardziej. Poznawszy losy rodziny Beksińskiego, uświadamiam sobie, że dramat gwałtownie ciętej nici życia dotykał go stale (najpierw odejście matki, wkrótce choroba i śmierć żony artysty, po roku samobójstwo syna). W 2005 r. artysta został zamordowany we własnym mieszkaniu. Im głębiej w jego biografię, tym mroczniej. Tak jak i w jego galerii…

Galeria Beksińskiego autoportrety

 

Muzeum historyczne w zamku w Sanoku prezentuje całkiem ciekawy zbiór prac także innych artystów związanych z Sanokiem, pośród nich Mariana Kruczka, komponującego z najrozmaitszych materiałów i odpadków.

Bieszczadzka Przystań Motocyklowa

…to miejsce w Czarna Górna, w której każdy biker znajdzie schronienie, napije się ciepłej herbaty, przekima w wiacie lub klimatycznym domku, zbudowanym deska po desce przez pasjonata, Marka Stan, zwanego Włóczykijem. Sam na swojej stronie pisze: “Moim marzeniem życia był nietypowy DOM. W Bieszczadach chciałem połączyć dwie pasje: góry i motocykle, tworząc coś niezwykłego… Kocham podróże, siedząc za kierownicą jednośladu. Miejsce, które dla Was stworzyłem jest schroniskiem marzeń i pasji. Ostoją i krainą!”. Nas przywitał ciepło, oprowadził po włościach, pokazał coraz to liczniejsze trofea na ścianach: “Zobaczcie, te koszulki i pamiątki z podróży zostawiają tu ludzie, z własnej inicjatywy. Bardzo mnie to cieszy, bo o to mi chodziło, żeby to miejsce tworzyli też motocykliści. To jest dla nich i chcę, żeby czuli się tu jak u siebie w domu”.

Bar w Bieszczadzkiej Przystani Motocyklowej
W barku można dostać kawę lub herbatę, a także nabyć przystaniową koszulkę (tu akurat uchwycony moment przymiarki), kubek i inne pamiątki.

 

Lutowiska urokliwe

Kiedy już z żalem opuścicie motocyklową przystań lub odeśpicie wieczorną biesiadę i ognisko, które co noc tam gości rozgrzewa, kontynuując jazdę Wielką Pętlą Bieszczadzką, traficie do wioski Lutowiska. Wioska, jak to podkarpackie wioski, bardzo urokliwa i przyrodnicza, ale też przyjazna turystom pod kilkoma innymi względami. Po pierwsze jest tam punkt widokowy (zaznaczyliśmy na mapce), z którego rozciąga się przyjemna panorama bieszczadzka i pozytywnie nastraja na kolejne dni już bliżej grzbietów, wyżej…

Bieszczady motocyklem

Lutowiska - punkt widokowy Bieszczady motocyklem Lutowiska - LifeWeLove

 

Tips on travel - LifeWeLove.com Poza wspomnianym punktem widokowym, w Lutowiskach jest sklep typu super-sam z dość bogatą ofertą, a także bankomat. Bankomat to sprawa istotna, bo stamtąd do kolejnego dojedziecie dopiero za ok. 50 km, w Cisnej (chyba, że wrócicie do Czarna Górna). Dlatego jeśli po drodze planujecie nocleg np. w wiosce Wołosate, z której zapewne wyruszycie zdobyć Tarnicę, warto wziąć ze sobą gotówkę na zapas.
Sleeping in travel Pokoje, czy też kwatery prywatne w Bieszczadach znajdziecie we wrześniu zwykle w cenie ok. 30 – 35zł od osoby, z dostępem do kuchni i łazienki. Na wiosce w Magurskim Parku Narodowym znaleźliśmy nawet pokój za 22zł /os. (bez pościeli – z noclegiem we własnych śpiworach).
Lutowiska-agroturystyka
Widok z okna agroturystyki “Chata na szlaku”

Niebo pod ochroną

Lubię powracać pamięcią do tej nocy przy ognisku, gdy gwiazdy nad nami i droga mleczna iskrzyły się tak wyraźnie, że odkrywaliśmy zupełnie nowe, odległe konstelacje… Okazuje się, że to bieszczadzkie niebo to unikat, najciemniejsze niebo Europy. “Bieszczady to jedno z ostatnich miejsc w Europie, gdzie wciąż występuje prawdziwie ciemne niebo, wolne od zanieczyszczeń sztucznym światłem naszej cywilizacji” – obwieszcza tablica informacyjna na Przełęczy Wetlińskiej. Takie ciemne, czyste niebo należy dziś do zagrożonych elementów środowiska naturalnego. Dlatego niedawno utworzony został Park Gwiezdnego Nieba “Bieszczady”.

Bieszczadzkie niebo

Bieszczady- panorama

droga do nieba

Bieszczady

Bieszczady

Bieszczady

Bieszczady

Dzwonki Bieszczadzkie

Jaszczureczka

motyl-bieszczady

Połonina Caryńska
Z bujnej zieleni w złote trawy Połoniny Caryńskiej
Jagodziarz
Jagodziarz
Połonina Wetlińska
Połonina Wetlińska
Wycieczka w Bieszczady
Schronisko Chatka Puchatka, Hasiakowa Skała (1 228 m n. p. m.)

Skąd nazwa Bieszczady?

Książki naukowe odwołują się do niegdyś powszechnie używanych nazw pasm górskich oddzielających Polskę i Ruś od Węgier, czyli “Beskid” i “Bieszczad”. Ale współcześni bardowie śpiewają o czym innym… To przecież nic innego, a górskie duszki, Biesy i Czady są inspiracją dla nazwy Bieszczady. “Duszki” to delikatnie powiedziane, bo niektóre źródła podają, że to czorty genetycznie modyfikowane. Biesy to te złe, a Czady przegrały w orła i reszkę i dla równowagi musiały zostać dobre, aby ludzie odważyli się w końcu zamieszkać te dotąd dzikie, bezludne i wyklęte tereny.

I ludzie przybywali zewsząd – z Rusi, Słowacji, polskich miast i wiosek. Niektórzy niby tylko na chwilę, ale miłością ogromną do tego regionu zapaławszy, nigdy już nie wrócili. Inni przybyli w Bieszczady, by uciec od miejskiego zgiełku, ciążących problemów, aby zaszyć się w ciszy lasów i żyć w harmonii z duchami tej nieokiełznanej przestrzeni. Ci którzy patrzyli najszerzej, słuchali najuważniej, kochali najbardziej, zostali obdarowani inspiracją i siłą, dzięki którym stworzyli rzeczy niezwykłe. Obrazy, rzeźby, pieśni, miejsca… Mówią o nich bieszczadzkie zakapiory.

I tak żyją sobie dobrzy ludzie w Bieszczadach, pod okiem psotliwych biesów i dobrych czadów, a my, nieświadomi turyści, zastanawiamy czemu tu tyle rzeźbionych diablików i aniołków szczerzy się na każdym rogu. Albo Galeria Aniołów obok, rodem z piekła lokalu, Siekierezady. “Jak będziecie w Cisnej w Bieszczadach to koniecznie wstąpcie do Siekierezady, to taka kultowa knajpa” – mówią wszyscy. Ale Rafał Daniel, właściciel, nie lubi jak tak się określa to miejsce. Siekierezada to coś więcej i głębiej, o czym Wam nie powie, bo to co chciał powiedzieć już skrzętnie i uczciwie opisał, bez pardonu i cenzury. Część opowiadań znajdziecie w samym lokalu, podanych jako literacka przekąska w menu. Książka “Bieszczadzkie Opowieści Siekierezady” dostępne są do nabycia zza baru, opatrzone autografem Rafała.

Nie-Kultowa knajpa w Bieszczadach

 

Jedną nogą w Ukrainie

Worek Bieszczadzki to już południowo-wschodni kres Polski. Tam mogliśmy dotknąć Ukrainy i świata sprzed 30 lat. PRL-owski hotel dziś będący restaurowaną atrakcją, zastygłe wioski bez telekomunikacji, cisza spokojnej codzienności, z dala od zgiełku cywilizacji. I co chwila na szlaku ślady kultury jeszcze starszej, XVI wiecznej, drewniane cerkwie, zarośnięte cmentarze.

Worek Bieszczadzki
Tarnawa Niżna, kilka drewnianych chat. Jeszcze 10 lat temu wioskę zamieszkiwało 40 osób. Dziś nie wiemy, wyglądała na uśpioną i opustoszałą… Do osady nie dociera transport publiczny.

 

Worek Bieszczadzki
Jako że wioska Tarnawa Niżna dziś już jest przewodnikową atrakcją wschodnich Bieszczadów, w sezonie funkcjonuje tam hotelik, oferujący 40 miejsc noclegowych (nocleg 35zł / os.).
Na cmentarzyk bieszczadzki
Skręcając w leśne drogi, odkryć można tego typu drewniane kładki i polne ścieżki prowadzące np. do starych, opuszczonych cmentarzyków.
Studnia w Wołosate
Studnia w Wołosate stała się swoistym symbolem tej górskiej mieściny, a dla niektórych nawet samych Bieszczadów. W sumie jest to jeden z nielicznych pozostałości (zresztą zrekonstruowany) z dawnej wsi.

 

Powrót na spontanie

Jednym z naszych ulubionych aspektów motocyklowych wypadów jest wolność i niezależność. Kuchnia w kufrze, pozwalająca gotować dokładnie tam, gdzie nam się podoba, to co nam odpowiada i właśnie wtedy, kiedy jesteśmy głodni. Noclegi nieplanowane, tam gdzie ładnie albo nietypowo, postój lokalizowany, gdy zmierzch się już zbliża. Tak właśnie droga poniosła nas do Jamy, a raczej eleganckiej agroturystyki, wręcz apartamentu w bardzo niepozornej wiosce Jaśliska, Beskidu Niskiego, za to w bardzo przystępnej cenie, prowadzona przez przemiłą gospodynię, która widać, że lubi mieć gości. Miejsce idealne dla całej rodziny, czy paczki przyjaciół doceniających wakacje w miejscu spokojnym, niekomercyjnym, blisko gór, pagórków i wiosek, niekoniecznie tych popularnych i masowo przedeptanych.

Biwak w lesie

 

Kraków magnetyczny

Choć serce moje zawsze z Wrocławiem, nie odmówię miastu Kraków uroku i magii. Będąc za granicą mogłam się przekonać, że to właśnie ta nasza dawna stolica jest nieoficjalną wizytówką Polski w oczach obcokrajowców. Co cieszy, bardzo dla nich imponującą. Turystyczna multikulturowość od razu jest zauważalna na krakowskich uliczkach. Dla nas to była świetna okazja do spontanicznych wywiadów, w ramach realizowanego reportażu o Polsce. Mamy nadzieję wkrótce zaprezentować zebrane materiały, tymczasem niech przemówią obrazy…

Kolory Krakowa
Nad Wisłą w Krakowie
Wawel architektura
Zamek Królewski na Wawelu
Pominik Kościuszki
Pomnik Tadeusza Kościuszki

 

 

Krakowski Rynek zawsze tętni życiem
Krakowski Rynek zawsze tętni życiem

Kraków Wisła

 

Z Krakowa do Mikołowa, do przyjaciół. Ach, jak dobrze jest mieć takich przyjaciół jak Sandra i Michał, czekających z domowym wypiekiem do późnej nocy i bez grymasu na twarzy, gdy my wtargamy ciemną nocą z zakurzonymi kuframi na ich błyszczące posadzki (Kochani, czekamy teraz na Waszą wizytę z mopsikiem u boku!).

 

Bajkowa Neo Moszna

Tak jak z każdego dnia tej wyprawy, również z tego ostatniego chcieliśmy niczym z cytryny, wycisnąć ile się da. Wracamy ze Śląska przez Opolskie. Wiemy od dawna, że po drodze, w miejscowości Moszna, blisko Góry Św. Anny, można uraczyć zamek piękny na skalę światową, odrestaurowany ze smakiem, nietuzinkowy, o 365 pomieszczeniach i 99 wieżach. Jest to wręcz 100-letni kompleks pałacowo-parkowy. I ma za sobą dość burzliwą historię, sięgająca XVII w., w której miejsce miał tajemniczy pożar, który pochłonął najstarszą barokową część. Ale jeszcze tego samego roku (1896) Franz Hubert zadbał o jego odbudowę, z czasem dodając kolejne skrzydła, każde w innym stylu. Barok, neogotyk, neorenesans, mieszają się ze sobą tworząc w efekcie budowlę, która dziś zachwyca oryginalnością, dopieszczeniem detali, emanuje fantazją i romantyzmem.
Zamek Moszna
Pałac Moszna

 

Piękna ta nasza Polska

Do domy dotarliśmy jak zwykle już wieczorem, zmęczeni, ale szczęśliwi. Niezwykłą przyjemność i satysfakcję dał nam ten 2-tygodniowy urlop na wskroś południowej Polski. Na każdym kroku było tyle do zobaczenia, odkrycia, przedeptania, tylu ciekawych ludzi po drodze, że ani przez moment nie żałowaliśmy, że tym razem nie dotknęliśmy egzotyki. Przy tym ta swojskość oraz swoboda przemieszczania i komunikacji dała nam, mimo zawsze aktywnego pożytkowania czasu, potrzebny, wakacyjny luz i spokój ducha, poczucie bezpieczeństwa. Jesteśmy wciąż głodni świata, chcemy dalej i głębiej w przestrzenie nieznane, ale wiemy też dobrze, że piękno “tuż za rogiem” cieszy nie mniej, trzeba tylko chcieć go dotknąć. To w naszych polskich górach serce raduje się najbardziej.

Bieszczady motocyklem
Wjeżdżając motocyklem w bieszczadzką krainę

 

Dowiaduj się pierwszy / pierwsza o nowych postach, poradnikach i mapach tras :)

newsletter icon

 

Share
  • 32
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

14 Responses

  1. Ola
    | Odpowiedz

    Bieszczady! <3 moje serce zawsze tam. piękne zdjęcia, trzymajcie się i więcej takich przygód i relacji!

    • Liwia
      |

      Dziękujemy Ola, oby do spotkania na szlaku w tym roku! :)

  2. Anna Tkacz
    | Odpowiedz

    Szczęśliwego Nowego Roku

    • Lifewelove
      |

      Dziękujemy, Tobie również Aniu, dobra zabawa była we Wrocławiu? :)

    • Anna Tkacz
      |

      Liwia jak co roku

  3. Alicja Matuszewska
    | Odpowiedz

    Zyczymy Wam Szczesliwego Nowego Roku i oby Waszw wszystkie marzenia sie spelnily.

    • Lifewelove
      |

      Dziękujemy, życzymy moc radości w 2015!

  4. Marek
    | Odpowiedz

    Bardzo fajna relacja i super foty. Tą przełęcz z pierwszego zdjęcia to muszę sobie zaplanować na ten sezon. Podobnie Bieszczadzką Przystań Motocyklową, bo duźo o niej słyszałem ale jeszcze nie byłem.

    Zazdroszczę ilości wolnego czasu (150 km/dzień), ja bym musiał to objechać w maks 4 dni :-)

    • Joki
      |

      Przełęcz Klekociny na pewno Ci się spodoba. Podjeżdża się stromą, krętą i wąską drogą po asfalcie, a zjeżdża offroadem i nawet legalnie :)

      W 4 dni też się da całe Bieszczady objechać :)

  5. Diana
    | Odpowiedz

    Właśnie “przedeptałam”, a może “przepłynęłam” po “falach łagodnych gór” … wiedziona cudownym opisem z bogactwem obrazów… i zrobiło mi się cieplutko i słonecznie w ten zimowy pierwszy dzień nowego roku.

    • Liwia
      |

      Cieszę się :))) Niech ten cały rok będzie taki rozgrzewający od środka pozytywną energią!

  6. Arek
    | Odpowiedz

    Witajcie, nie wiem czy to właśnie nie z Wami spotkaliśmy się między Tarnawą Niżną a Bukowcem we wrześniu 2014. Pamiętam niebiesko-czarne enduro BMW i fajną 2-osobową załogę z kamerą na wysięgniku. Ja z dziewczyną byliśmy na dużym srebrno-czarnym Varadero. Dostaliśmy wizytówkę ale posialiśmy… Mija rok czasu i trafiłem tutaj przypadkiem… choć podobieństwo nie wydaje się przypadkowe:) PS. Właśnie wróciłem z trasy po południowych sąsiadach i Bieszczadach właśnie, Bukowiec ponownie zaliczony:) Pozdrawiam, Arek Kołobrzeg

    • Liwia
      |

      Cześć Arek! Jak miło, że końcem końców los Cię tu przywiódł. Tak, tak, też pamiętamy :) To było gdzieś na wschodnich kresach. Tak to jest z tymi Bieszczadami, tak jak w tytule – tam serce chce wracać, Ty potwierdzasz tę tezę. :) My obecnie stacjonujemy we Wrocławiu, więc gdyby Was kiedyś pognało na południe – dajcie znać, może gdzieś razem pomkniemy w nasze sudeckie górki, również piękne. Pozdrawiamy!

  7. Arek
    | Odpowiedz

    Witajcie, miałem nadzieję że to Wy:) Okolice Wrocławia nawiedzam corocznie odkąd jeżdżę jednośladem – pobliskie Sudety to najbliższe mi góry, a urlopu bez gór sobie nie wyobrażam. Z chęcią odezwę się planując wyjazd w te rejony – a nóż widelec uda się spiknąć i nawinąć wspólne kilometry. Pozdrawiam gorąco!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *